Taka ilustracja fotograficzna mi gdzieś
wpadła w oko, jak powyżej. Oczywiście odnośnie nadchodzących wyborów.
Jednocześnie trafiłam też w prasie na ciekawą rozmowę z psychologiem, o
kłamstwie właśnie. Elekcja elekcją, wiadomo, że kłamią nie tylko politycy.
Kłamstwo to zjawisko bardzo powszechne. Stykamy się z nim na co dzień i w zasadzie
też używamy na co dzień. Zjawisko bardzo powszechne, ale też bardzo ciekawe
swoją złożonością. Potocznie, czy też w naszej chrześcijańskie tradycji,
pobieżnie i powierzchownie traktowane jak zło, grzech wręcz. Tymczasem kłamiemy
nie tylko dla korzyści, uniknięcia niekorzyści, czy dla zaprezentowania swojej
osoby w atrakcyjniejszym świetle. Nieumijętność kłamania może być traktowana
jako brak empatii. Kłamiemy też, by uchronić kogoś przed niekorzystną wiedzą,
na przykład dziecko na temat kłótni rodziców. Kłamiemy kogoś, nie uświadczając
mu przykrości, co do wiedzy, z której i
tak nic mu nie przyjdzie. Warto się zastanowić nad tym, że istnieją kłamstwa,
które w gruncie rzeczy poczyniamy z pozytywnych pobudek, czyniąc komuś w ten sposób dobro. Anegdotka. Przypomniało
mi się, że na temat kłamstwa naszego powszedniego czytałam podobny artykuł,
kilkanaście lat temu. Wówczas autor przytoczył, właśnie w postaci anegdoty, że
najczęściej powtarzanym kłamstwem jest:
- Właśnie miałam/miałem do
pani/pana dzwonić……
