piątek, 3 października 2014

Rodzima parapsychologia - Ochorowicz


                  Jako wróżka, interesuję się szeroko rozumianą ezoteryka i parapsychologią. Człowiek ma dualistyczna naturę. Jej dwoisty charakter odzwierciedla się  w wielu sprzecznościach. Między innymi w różnym podejściu do  wyjaśniania sobie dziejących się w okół niego zjawisk. Z jednej strony posiadamy wrodzoną potrzebę wytłumaczenia sobie  otaczającego nas świata i zjawisk najlepiej racjonalnie, naukowo i najlepiej za pomocą logicznych i definiowalnych ciągów przyczynowo skutkowych. Z drugiej strony zaś tkwi w nas tęsknota za jakaś tajemniczością. procesów naszego życia. Za niemożnością wyjaśnienia,zdefiniowania wszystkiego za pomocą instrumentów i dowodówmedycyny, biologii, chemii, fizyki czy techniki. Szczególnie w obecnej epoce, kiedy zdobycze nauki zdają się być jakimś bezkresnym zupełnie trezorem definicji wyjaśniających każdy krok i proces naszego życia. W tej właśnie tęsknocie upatruję popularność wróżb i dużą liczbę klientów i klientek, jacy zwracają się do mnie po poradę wróżbiarską i ezoteryczną. Wierzymy we wróżby, ale chcemy się też, oprócz psychologii na przykład, podeprzeć w decyzjach i optyce przyszłości spojrzeniem bardziej pozazmysłowym.

Myślę, że mostem między tymi właśnie ludzkimi dążeniami, miedzy brzegiem racjonalności i niemożności wyjaśnienia, jest parapsychologia. Głównie obejmuje nieco bardziej znane z codziennego użycia pojęcia, takie jak:

Jasnowidzenie - wiedza o zaginionych.

Telepatia - połączenie się umysłów. Często używane w języku potocznym, jakby bezsłowne wzajemne przewidzenie myśli i czynów.

Psychokineza - umiejętność poruszania przedmiotów dzięki sile woli,  języku potocznym bardziej znana jako telekineza.

Prekognicja - wiedza o wydarzeniach, które dopiero nastąpią.

Parapsychologia to dziedzina, która bada zjawiska psychiczne, zdeterminowane przez nieznane moce, ukryte  w ludzkim umyśle. Niezbadane, przynależne nie każdemu, występujące w nie zawsze i nie do końca określonych okolicznościach. Wywodzi się od magii i w zasadzie wciąż trwają spory, czy jest to nauka, czy też nie. Stąd przedrostek para-. Oczywiście nie jest parapsychologia nauką, jeśli przyjąć definicję, że nauką jest to, co da się w sposób precyzyjny i powtarzalny dowieść drogą doświadczenia, przy tezie i dowodzie. Ale przy takim założeniu, cała humanistyka nie jest nauką.

Tyleż samo co parapsychologia, fascynuje mnie główny chyba polski przedstawiciel tej dziedziny, Julian Ochorowicz. Postać dla mnie bardzo ciekawa, łącząca w sobie i swojej działalności to, o czym mowa była na początku. Pasję badania racjonalnej nauki i doświadczania zjawisk parapsychologicznych.

Ochorowicz żył w latach 1850-1917. W obszarach bardziej racjonalnych miał na swoim koncie wynalazki z dziedziny techniki: telewizja czarno-biała, mikrofon - mówi się o nim wręcz jako protoplaście radia i telewizji. Zajmował się tez medycyną, filozofią. Był jednym z teoretyków literatury pozytywizmu, pozostawał w bliskich stosunkach z Maria Konopnicka, Bolesławem Prusem, Władysławem Reymontem.

W parapsychologii, oprócz hipnozy, najbardziej interesowały go:

Mediumizm - dziedzina obejmująca szeroko rozumiane zjawiska spirytystyczne,

Ideoplastia - wpływ wyobrażeń na wrażenia zmysłowe oraz na materię.

Julian Ochorowicz był też pierwowzorem postaci Juliana Ochockiego w jednej z najlepszych polskich powieści, „Lalce" Bolesława Prusa. Osoby pełnej właśnie sprzeczności, niejednolitej, z pozoru wręcz niespójnej. Mężczyzny pesymistycznie nastawionego do życia, jednocześnie silnie zagłębionego  w naukach ścisłych. Owładniętego ideą stworzenia maszyny latającej.  Młodsi czytelnicy może też, na pewno starsi prędzej, pamiętać mogę pewną scenę. Scenę bardziej chyba przemawiająca do wyobraźni w filmowej wersji „Lalki", niż książce. Juliana Ochockiego, prezentującego Wokulskiemu swój wynalazek. Metal lżejszy od powietrza. Wyjął z kieszeni kosteczkę. Metalu, czyli czegoś, dla współczesnego człowieka i realisty, z definicji i natury swojej, ciężkiego. Kostka wypuszczona z dłoni zaczęła unosić się w powietrzu w górę, jak dym, albo najlżejsze piórko. Skutkiem fizycznej lekkości, czy siły woli wypuszczającego???