środa, 21 stycznia 2015

Rozum czy emocje?

Czy człowiek kieruje się emocjami, czy rozumem? No, pytanie z typu tych, jakich wiele. Z prawdopodobną odpowiedzią, że jeden tym, drugi tamtym. Pierwsze Wrażenie jest, że osoby o bardziej romantycznym usposobieniu będą kierować się raczej emocjami, pragmatycy rozumem. To raczej nie ta ścieżka rozumowania i nie ta kategoria. Prędzej wypadałoby stwierdzić, że zależne to jest bardziej od poziomu
intelektu i samoświadomości, niż charakteru człowieka. Osoby znające siebie, swoje potrzeby i reakcje, de facto wydają się intelektem poszukiwać dróg dla siebie, by bardziej były spójne z ich emocjami. Ci mniej świadomi wydają się iść bezpośrednio za emocjami. Oczywiście jeszcze innym aspektem jest, mniej zależnym od poziomu intelektu, umiejętność panowania nad tymi właśnie emocjami. Ogólnie jednak uważam, że i tak większość ludzi bardziej emocjami się kieruje, znów bez względu na poziom intelektu. Często w swojej praktyce wróżkarskiej staram się brać to pod uwagę, przewidując i czytając z tarota nadchodzące wypadki.
Niedawno natomiast przeczytałam bardzo ciekawą myśl pewnego amerykańskiego naukowca. Nie neguje ona mojego poglądu, rozwija go albo wyjaśnia. Albo jedno i drugie. Otóż według niego właściwie każdy człowiek kieruje się emocjami. I ten bardzo mądry, i ten troszkę mniej. I ten o naturze romantyka i ten o usposobieniu racjonalisty. Tyle, że podobno każdy człowiek swoją podejmowaną przez emocje decyzję racjonalizuje. Znajduje sensowne uzasadnienie dla wyboru podjętego drogą: lubię/nie lubię. Tyczy się to wszystkich dziedzin życia. Na przykład w polityce stawiamy na ludzi i partie, które po prostu lubimy, lub
mniej nie lubimy. Potem w ich programach znajdujemy punkty, które bardziej

zgodne są z naszym światopoglądem, niż postulaty tych drugich, i twierdzimy że takimi one właśnie są. Oczywiście tym bardziej sprawa się tyczy naszych przyjaciół, czy partnerów życiowych. Decyduje i pierwszy jest nasz pogląd emocjonalny na nich. W następnej kolejności odnajdujemy racjonalne i rzeczowe podstawy do takich wyborów, często przed sobą samym nie mając wątpliwości, że to drugie zadecydowało.